wtorek, 7 maja 2013

The outcast


Chyba u każdej uczennicy (nieważne czy liceum czy gimnazjum) przychodzi taki moment, kiedy musi wybrać. Torba versus Plecak. A to w gruncie rzeczy bardzo poważny wybór. Naprawdę. I proszę się nie śmiać. Miażdży mnie to codziennie. W plecaku zmieści się więcej, za to torba bardziej mi pasuje. Musiałabym wziąć mniej książek. Moja głowa niemal wybucha przez to wahanie. Idąc z plecakiem przez korytarz można czuć się naprawdę jak odludek, no dobra, co najmniej samotnie. Wszyscy dookoła Ciebie dumnie dzierżą torbę w ręce czy na ramieniu. I co ma począć mały, 158 centymetrowy człowieczek, gdy co chwilę ktoś mu macha przed twarzą ręką z torbą? Mam wrażenie, że torebkomania to już styl życia, nie tylko środek do przeniesienia książek czy kosmetyczki, telefonu, czegokolwiek. 


Najprostszym wyjściem wydaje się pobiec ile sił w nogach do najpopularniejszego sklepu na rynku i kupić ów produkt. Ale cóż poradzić, gdy każda, dosłownie, jest co najmniej tak duża jak połowa mnie. To naprawdę śmiesznie wygląda, gdy chodzę po sklepie w celu wreszcie znalezienia sobie dużej torby a tu się okazuje, że każda jest za duża.  A jeszcze ciekawiej jak już znajdę taką, która mi odpowiada. Co prawda, zachowuję kamienną twarz, ale wewnątrz cała skaczę pod sufit sklepu. Potem cała w skowronkach podskakuję sobie do lustra, żeby zobaczyć jak z nią wyglądam. Powtórka z zabawy. Wyglądam co najmniej jak pięcioletnia dziewczynka z szpilkach swojej mamy. To się po prostu kupy nie trzyma, kompletna nieadekwatność formy do wieku. I weź tu bądź szczęśliwy ze swojego wzrostu. 

 

W takim momentach zazwyczaj mówię (albo wmawiam) sobie, że torby przecież mają mnóstwo minusów. Co się stanie jak będzie ona za ciężka i pasek pęknie przed połową szkoły? Co się stanie z moim kręgosłupem? Nagle cały stres, nerwy odchodzą w niepamięć. Zaczynam cieszyć się z tego co mam. A posiadam plecak normalnych rozmiarów w normalnym kolorze. Ten sam od dwóch lat. Szary. I dumnie go prezentuję. A! Ostatnio plecaki chyba wróciły do łask. Te małe, co prawda. Ja jednak jestem wierna całym sercem jedynemu mojemu kochanemu. Tak przynajmniej uchodzę za pilną uczennicę (hahaha, szatańska ja). Chociaż mam problem z wielkimi torbami to nie stronię od tych mniejszych. Średni rozmiar, który mieści (albo ledwo) A4 zdecydowanie mi wystarczą. Pewnie nie raz je tutaj zobaczycie. :) 



(ph. Olga Krawczyk // sukienka, okulary - h&m, sweterek - sh, trampki - allegro)

środa, 1 maja 2013

Say


Tomorrow I get up in the morning with big smile on my face
And I won't feel any regret or pain
The sea dried up along with the stroke of feelings
And I drown out my mind to not think about it

I will never spend a night like this
Finally I will have lack of hankie
I get over you

I hid all of our photos
My ally is positive thinking
I believe, everything will be okay
I want the end of this



When problems start, we have to choose
The distance is not to covered
I've had enough to waiting
I'm tired of suppressing the regrets
It’s better to say too much
Than never to say what you need to say again


I've got so much good memories.
I want to remember this forever
But it hurts that you can handle with our end
And I can stay in this forever
But it's never a good moment to end a friendship





And I don't want to blame you
Cause I would have to think about myself in this
And I am not an angel
I may have a heart attack
Because now it seems so easy
I want this attitude eternal
Pain doesn't mean you are dying
Our chapter seems to going end but it doesn't mean the book went to press.



Angielski jest jaki jest, ale wydaje mi się, że ogóle przesłanie (?) jest widoczne
(koszulka, sweterek - sh, spodnie, opaska - h&m, buty - bazarek bakalarska)

sobota, 27 kwietnia 2013

how ya doin'?

Witam po przerwie. Nie było mnie, co prawda, bardzo długo, ale nie próżnowałam. Przygotowałam kilka zestawów i, mam nadzieję, będę je dodawać w miarę regularnie. Wiosna wszystko kwitnie, słonko świeci to i na blogu będzie się działo trochę więcej.
  Dzisiaj mało zdjęć, bo tylko dwa. Niesamowita (dla mnie) jest tu panterka. Ten wzór to coś, czego nie mogę zdzierżyć. Swego czasu widywałam na ulicach dziewczyny w szarych sweterkach w czarną panterkę w masowych ilościach. Mogą być też radykalne sposoby wyrażenia siebie. Oczy chyba wyszłyby mi z gałek, (nie żartuję) gdybym zobaczyła osobę ubraną od stóp do głów w ten print. Dostawałam już wytrzeszcz, patrząc na zdjęcie (ach, to faszyn from raszyn na fejsiku). Chociaż nie jest tak, że panterki nienawidzę. Oprócz niezbyt dużej sympatii, pozostaje też kwestia strachu. Być może właśnie dlatego go nie lubię? Bo się boję łączyć ją z innymi kolorami, wzorami? 
  Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że nigdy nigdy nie miałam na sobie nic w panterkę. Żadnej bluzki, sweterka, kurtki (ble) nic, null. Aż do tego dnia. Byłam spragniona dodatków, a z niewiadomych przyczyn chustka mojej mamy wydawała mi się najodpowiedniejsza. A wierzcie mi lub nie, zapierałam się rękami i nogami, żeby tak nie było. I na początku wydawało mi się, że strzeliłam sobie kosza do własnej bramki. W jednej chwili znowu (podobnie było z czerwoną spódniczką w białe kropki) przejrzałam na oczy. Nie ma rzeczy kiczowatej, są tylko dziwaczne połączenia.

  Zdjęcia są dość stare. Za górami, za lasami, dawno temu w trawie był sobie śnieg. Na szczęście już go nie ma i można bez konsekwencji w postaci tygodniowej choroby zostawić w domu czapki i wielkie szaliki.

(ph. Olga Krawczyk, naszyjnik - Stradivatius, sweterek i chustka mojej mamy, bluzka, spodnie, buty - nn, okulary - h&m)

piątek, 29 marca 2013

Moja i Twoja nadzieja


Zawsze chciałam zrobić sobie właśnie takie zdjęcia. Co prawda nie sprecyzowałam dokładnie jakie miałyby one być, ale wiedziałam jedno. Mają być ciemne i w jakimś dziwnym miejscu. I są. Fotki są zrobione w szafie podczas porządków u przyjaciółki.


(ph. K. Tomaszuk // sweterek, melonik - h&m, bluzka - sh)

czwartek, 21 marca 2013

Creep

Przyzwyczaiłam Was do wywodów i długich notek. Winna.


(ph. Olga // koszula, marynarka - sh)

wtorek, 12 lutego 2013

lights a little bit

   Kochana Królowo Nauk, Matematyko!


 Piszę, aby oddać należytą cześć. Już dawno wyznałam Ci moją dozgonną miłość. My obie z resztą wiemy jakim darzę Cię uczuciem. Nie pójdę na skróty i nie dostaniesz ode mnie Rafaello, które podobno wyraża więcej niż tysiąc słów. Ba, ja wejdę schodami!


 Te 45 - minutowe spotkania z Tobą każdego dnia nigdy mi nie wystarczy. Na szczęście prace domowe to kolejne dwie godziny wielkiego szczęścia. Porównawszy siebie do rośliny, Ty jesteś moją wodą. Napełniasz mnie życiem. Bez Ciebie, zwiędłabym. Weekendy są dla mnie męczarnią w lochach. Bez Ciebie wszystko traci sens. Więdnę podczas każdego dłuższego wolnego. Jednak teraz, dokładnie w tym momencie jestem najszczęśliwsza na świecie i czuję ten dreszczyk emocji, ponieważ siedzimy sobie tutaj razem. Pitagoras czy Tales mogą się schować ze swoimi trójkącikami czy kącikami. Moje uczucia są nieporównywalnie większe! I nie na darmo piszę, że nieporównywalnie, bo faktycznie nie potrafię tego obliczyć. Liczby tego nie obliczą. To równanie tożsamościowe. 


 Akceptuję Twoją wredną stronę, choć nie jest mi łatwo. Mam takie dziwne myśli na myśli, że aż moja podświadomość się rumieni. Haha. Szkoda, że nie pozwalasz mi tak po prostu rozwiązać zadania. Tak, ot tak, nie myśląc zbyt wiele. Jesteś ciężka, trudna i kompletnie nie szanujesz mojego wolnego czasu. Nie interesuje Cię to, że kompletnie nie rozumiem Twoich "poczynań". Uważasz, że wszystko Ci się należy, że przynależę do Ciebie. A ja wolałabym czasem wyjść chociaż na chwilę z przyjaciółmi, bez tych okropnych wyrzutów sumienia z Twojego powodu. Mogłabyś spuścić z tonu. Bo przecież i tak następnego dnia spędzimy ze sobą mnóstwo czasu! Jednak Ty chcesz jeszcze więcej. Niedługo niemal zjesz mnie całą. 


 Ale jednak nic nie odbierze mi szczęścia, gdy już wreszcie, o którejś wieczorem, Cię okiełznam i skończę zadanie w całości sama. Mogłabym wtedy całować po rękach, nogach, cokolwiek. (Już nie mówię, o skokach pod sufit, rzadko, bo rzadko, ale przy każdej okazji uprawiam) Ja skończyłam zadanie! Ja! Całkowita Noga z Matematyki to moje drugie imię. Kochana Ty moja, Luba, Najwspanialsza. Właśnie w tej chwili przypominam sobie za co tak bardzo Cię uwielbiam, miłuję, ubóstwiam, wielbię i czczę. Twój "język" ma przepiękny głos. Wtedy i tylko wtedy. Twoja logika jest niezastąpiona. Nie na darmo Twoje "odmiany" były w stopniu wyższym w średniowieczu! Do czterodroża trafili tylko nieliczni. Następnie potrząsam głową, ziewam i kładę się spać. 

 Tym razem nie podwijałam, nie zawijałam i absolutnie nic nie robiłam ze spódnicą. Tylko przypięłam paskiem. O ile spódnica już się pojawiła, o tyle bluzka zalicza swój debiut. Uwielbiam ją. Jej kolor całkowicie mnie zachwycił na sklepowej półce (a raczej wieszaku). Nadałam mu nawet nazwę - zaduszona zieleń. Haha. A od dawna szukałam czegoś na kształt mgiełki, ale, żeby nie było mgiełką, bo za dużo widać.  I oto jest. 


 (ph. K. Tomaszuk / bluzka - New Yorker; spódnica - vintage)

Ps. I Love You/ Ich Liebe Dich/ Te Amo Matematik! <3

środa, 6 lutego 2013

razem zestarzejmy się

 Ferie ferie i prawie po feriach. Udało mi się zrobić kilka ciekawych rzeczy, pomimo obecnej pogody. Także nie mogę zaliczyć tych dwóch tygodni do kategorii "przespane/niezapamiętane/nudne". W tej chwili pozdrawiam Was z mojego malutkiego pokoju z kubkiem gorrącej czekolady i starym jeszcze nowym już, Elle. Brakuje jeszcze siedzenia przy oknie czy też romantycznego nastroju i byłabym jak żywcem wyjęta z amerykańskiego filmu. Mniam :)


 I choć pogoda płata nam figle jak nigdy, to nie mogę zwalić na nią całej winy za jakość fotografii. No, może troszeczkę. Zdjęcia były robione przez dwa dni, ponieważ uparłam się, żeby pokazać właśnie ten sweter z moją ulubioną koszulą. Powody były mniej więcej takie: bo przecież a to za zimno, a to źle się ustawiłam i wyszłam niekorzystnie, a to było już za ciemno. Ale są też wnioski na przyszłość. Nigdy nie zrobię już zdjęć podczas zachodu słońca zimą, nieważne jak piękne by ono było. (Wystarczająco, żeby słit foteczka pojawiła się na instagramie fotografa :))



(ph. K.Tomaszuk / bluzka,sweter - sh; opaska - H&M)